O wykrywaniu ruchu za pomocą kamer czyli Video Motion Detection (VMD) zaczęto mówić w późnych latach 80., zwiastując początek rewolucji w dziedzinie detekcji. Jednak szum wokół tej metody nie odpowiadał ówczesnym realnym możliwościom systemu. A pisano o nich sporo. VMD miało być alternatywą nie tylko wobec pasywnych czujek podczerwieni ( PIR ), ale także innych detekcyjnych technologii.
Początkowy entuzjazm instalatorów i użytkowników dorównywał euforii wytwórców, którzy wydawali się zapełniać istniejącą na rynku technologii detekcyjnych lukę. Wśród liczących się na rynku producentów można wymienić firmy takie jak: Baxall, Vision Systems, Digi-Spec, Primary Image, Gueterbrück, które szybko zaczęły sobie rościć prawo do monopolu jeśli chodzi o produkcję tych systemów. Jednak z czasem wszystko zaczęło iść w złym kierunku.
Użytkownicy zmagali się ze zbyt dużą liczbą fałszywych alarmów, długim czasem instalacji, czy koniecznością dostrajania systemu. Te trudności nie były warte ceny, jaką trzeba było zapłacić za jego użytkowanie.
Winą za błędy systemu wytwórcy obarczali instalatorów, sugerując, że systemy są źle instalowane, umieszczane w niewłaściwych miejscach, co miałoby tłumaczyć dużą liczbę fałszywych alarmów. Z kolei instalatorzy uważali, że zawodzą wytwórcy, którzy wyposażając system w dodatkowe elementy, przyczyniają się do komplikacji instalacji. Kto miał rację? Tak naprawdę wszystkie zainteresowane strony. Instalacja systemu rzeczywiście była skomplikowana, ale trzeba powiedzieć, że zdarzały się i przypadki niewłaściwego montażu. Alarmy wywoływane przez latające w nocy, blisko kamery. ptaki i mole były stałym problemem. Podobnie jak te wywoływane wstrząsami, jakich doświadczała kamera pod wpływem podmuchów wiatru.
Nie zmienia to jednak faktu, że z technicznego punktu widzenia, technologia VMD była znacznie bardziej zaawansowana niż inne systemy wykrywania w tamtym okresie. Ale być może dopiero teraz jest ona w stanie osiągnąć pożądany poziom wydajności. Obecnie system jest zdolny rozróżnić reflektory samochodu, cienie drzew, śnieg, deszcz, a nawet refleksy wody w kałuży, czyli czynniki, które poprzednio mogły wywołać fałszywy alarm, Koty, ptaki, króliki i inne małe ssaki również mogą być łatwo rozróżniane i ignorowane, podobnie jak drgania czy wstrząsy wywołane przez wiatr.
Rozwój technologii okazał się korzystny również dla samego procesu instalacji systemu. Szybkie montowanie jego elementów stanowi teraz normę, podobnie jak mała liczba parametrów branych pod uwagę. Także integracja systemu z innymi urządzeniami jest znacznie łatwiejsza. Wiąże się to oczywiście ze spadkiem kosztów instalacji, ale także kosztem samego zestawu. Jego cena jest dziś podobna do tej, jaka obowiązywała 15 lat temu.
Jedną z głównych zalet VMD jest to, że wykrywa ruch na podstawie obrazu dostarczonego z kamery. dzięki temu detekcja dokonuje się automatycznie.
Istnieją miejsca, w których VMD idealnie się sprawdza np. więzienia gdzie nie ma zbyt dużego ruchu i nic nie zakłóca obserwacji terenu. Jednak VMD nadaje się również do zastosowania w standarowych lokalizacjach. VMD opiera się na detekcji „wolumetrycznej” - wykrywa wszystko to co widzi kamera, Aczkolwiek możliwa jest lokalizacja stałych elementów występujących w polu widzenia kamery, zdefiniowanie ich i dzięki temu uniknięcie fałszywych alarmów. VMD potrafi także wykrywać kierunek ruchu danego obiektu, zatem jeśli tylko odpowiednio zaprogramujemy system, będzie on np. ignorował ludzi wychodzących z budynku.
Regionalne uprzedzenia
W przeciwieństwie do Europy i krajów środkowowschodnich, w Wielkiej Brytanii VMD nie jest przyjmowane z aprobatą. Ciężko odnaleźć przyczyny takiego stanu rzeczy, być może wynika to z tego, że instalatorzy na kontynencie dostrzegają zalety produktu i przyjmują go takim jaki jest bez żadnych uprzedzeń.
Jednak sytuacja w Wielkiej Brytanii powoli ulega zmianie, produkty VMD są rozwijane i ulepszane. Technologia VMD jest teraz bardziej skuteczna i spełnia swoja rolę lepiej niż inne urządzenia detekcyjne. Pasywne czujki podczerwieni zawodzą w przypadku pojazdów, mogą mieć problem z wykryciem znajdujących się w nim osób bo ciepło, które wytwarzają ludzie jest maskowane przez karoserię samochodu.
Pomoc nadchodzi
Pomimo zalet tej technologii, należy pamiętać, iż skuteczność każdego systemu w dużej mierze i tak zależy od instalatora. I właśnie w tej kwestii doszło do największego przełomu. Instalatorzy nie są sami. Kiedyś producenci separowali się od nich, sami chcieli zajmować się instalacją, nie dopuszczając instalatorów do udziału w tym procesie.
Teraz ulega to zmianie, instalatorzy i producenci współpracują ze sobą, konsultują się w sprawie powstawania danego projektu, pomagają odpowiednio dostosować sprzęt do potrzeb użytkownika. Instalator wie, że jeśli pojawi się problem, zawsze może zadzwonić po pomoc i zostanie mu ona udzielona.
Wielu producentów wyciągnęło wnioski z przeszłości i naprawiło stare błędy. Firmy zajmujące się VMD postawiły na rozwój i ulepszyły swoją technologię, dostarczyły na rynek nowe produkty. Diagnozowanie problemów również stało się prostsze dzięki zacieśnieniu współpracy z instalatorami.
Autor: opracowanie: 4safe
Źródło: www.sourcesecurity.com
Za: www.4safe.pl
|